Publikacje

Video vs. TV

Video vs. TV - komentarz Anity Serafin dla magazynu PRESS

Portale ściągają znane nazwiska i dają im programy wideo. Czy Jarosław Kuźniar ma rację, zostawiając tradycyjną tv na rzecz widza w sieci? Czy to, że doświadczeni dziennikarze przechodzą do Internetu potwierdza tylko wzrost znaczenia treści wideo? A może chodzi po prostu nie tylko o przyciągnięcie widzów, tylko reklamodawców?

Polski rynek reklamowy jest zdominowany przez telewizję, stąd działania tego typu to jeden ze sposobów, aby przyciągnąć do internetowych treści zarówno widzów, jak i klientów reklamowych. Dla tradycyjnych telewidzów, słabiej znających internet, może to stanowić zachętę, aby zacząć oglądać wideo online. Podobnie dla reklamodawców, szczególnie tych mniej aktywnych w internecie, takie transfery dodatkowo uwiarygodniają to medium. Jednak wideo online rozwija się dynamicznie niezależnie od tych działań – zarówno od strony powierzchni reklamowej, jak i wydatków. Takie transfery mogą tę dynamikę tylko zwiększyć, dzięki poszerzeniu rynku.

 Już niedługo tradycyjne telewizje będą konkurować z wydawcami internetowymi (dzięki koncesjom na MUX 8, czyli czwartym ogólnopolskim multipleksie). Czy obecnie produkowany kontent zostanie Państwa zdaniem przeniesionych do ramówek nowych, naziemnych stacji?

Treści internetowe dość mocno różnią się od treści telewizyjnych i takie przeniesienie 1:1 może nie sprawdzić się najlepiej. Podstawowa bariera to długość trwania materiałów – tradycyjnie treści digitalowe są krótsze. Dodatkowo, materiały internetowe nastawione są na interakcję z odbiorcą, co w przypadku telewizji odbywa się inaczej – zamiast internetowych komentarzy i polubień mamy „dodzwanianie się” na antenę i wysyłkę smsów do stacji. Zapewne wydawcy internetowi będą chcieli przenieść najbardziej sprawdzone formaty do telewizji , ale będą one wymagały dostosowania do specyfiki tego medium i jego odbiorców.

Inwestycja w wideo to dla portali często wielomilionowe wydatki. Czy są oni w ogóle w stanie konkurować z tradycyjnymi, telewizyjnymi nadawcami? Czy dane przedstawiane przez portale (klikalność, liczba widzów) są dla reklamodawców wystarczające?

Dzisiaj pod kątem oglądalności i kosztów dotarcia do konkretnej grupy celowej, oferta telewizji jest nadal bezkonkurencyjna. Wraz ze zwiększającą się liczbą widzów online’owych, oferta wydawców internetowych będzie coraz bardziej konkurencyjna, szczególnie w młodszych grupach celowych, u których konsumpcja telewizji jest znacznie mniejsza.

Co istotne, wydawcy internetowi mogą zbudować dużą przewagę w zakresie danych, które dostarczają – oprócz liczby obejrzeń i kliknięć, możemy mieć również informacje o tym, ile osób obejrzało poszczególne części materiału, a w przypadku interaktywnych spotów – które elementy reklamy były dla nich najbardziej interesujące.

W czym oferta wideo i cykliczne programy w sieci mogą być lepsze od tradycyjnej telewizji? W czym nigdy nie będą w stanie dogonić tradycyjnych nadawców?

Siłą Internetu zawsze była interaktywność – treści wideo można skomentować, polubić, udostępnić. Pozwala to od razu ocenić, które treści są dobrze przyjmowane przez odbiorców i dzięki temu lepiej dostosować ofertę programową do ich potrzeb. Z punktu widzenia reklamodawcy takie błyskawiczne wypowiedzi widzów umożliwiają z kolei optymalizację komunikacji pod kątem reakcji, które ona wywołuje.

Przewagę telewizji upatrywałabym ciągle w świetnej jakości technicznej materiałów i ogromnym doświadczeniu w produkcji. Twórcy internetowi gonią tutaj telewizję, ale nadal jest na tym polu dużo do zrobienia.